ash, wszystko ok, ale nie wszyscy są tacy uprzejmi, akurat trafiłeś na solidnego i wyrozumiałego diagnostę z którym można było w dać się w jakąś konkretną konwersację, ale zdarzają się jednak różne odstępstwa w tej kwestii.
SPAMU¦
Wysłany: Czw Gru 18, 2008 09:45 Post o charakterze reklamowym. Każde Twoje kliknięcie zwiększa nasze szanse przeżycia ;)
Pomógł: 115 razy Dołączył: 09 Kwi 2007 Posty: 1078
Wysłany: Czw Gru 18, 2008 09:52
Jak wam tak zależy na IDEALNYM stanie technicznym i szczegółowych komputerowych raportach to sobie pojedźcie do jakiegoś ASO jaguara albo land rovera ! i niech za pare tysięcy wszystko sprawdzają.
Na stację diagnostyczną się jeździ bo trzeba mieć ten stempelek w dowodzie, ewentualnie aby wyeliminować jakieś samochody które są faktycznie wrakami, ale wtedy tak jak pisałem wcześniej nie dojechały by nawet na taką stację. A to że kosztuje to 180plnów (z gazem) to już inna kwestia, przecież to nie idzie w całości do kieszeni diagnostów.
Jak wam tak zależy na IDEALNYM stanie technicznym i szczegółowych komputerowych raportach to sobie pojedźcie do jakiegoś ASO jaguara albo land rovera ! i niech za pare tysięcy wszystko sprawdzają.
Albo do Gawina we wrocku a on wyśle auto na przeglad do p. Kazia i Wam napewno wszystko sprawdzi prawda Skiba Wydruki są gdzieś na forum
Pomógł: 26 razy Dołączył: 09 Gru 2007 Posty: 587 Skąd: Civitas Kielcensis
Wysłany: Czw Gru 18, 2008 10:22
ywis napisał/a:
ash, wszystko ok, ale nie wszyscy są tacy uprzejmi, akurat trafiłeś na solidnego i wyrozumiałego diagnostę z którym można było w dać się w jakąś konkretną konwersację, ale zdarzają się jednak różne odstępstwa w tej kwestii.
Pomógł: 115 razy Dołączył: 09 Kwi 2007 Posty: 1078
Wysłany: Czw Gru 18, 2008 14:57
Sorka , zabardzo się uniosłem w poprzednim poście. Dla mnie źli diagności to tacy co się czepiają jakiś nieistotnych dupereli, a później na końcu taka gadka "-no i co teraz zrobimy.. no i jak.. naprawi to pan i jeszcze raz przyjedzie?" no jak qrna mam teraz pół auta remontować gdy jest sobota a przegląd się kończy w niedzielę.
A dobrzy diagności to tacy którzy ogólnie sprawdzą samochód, czyli na trzęsarkę, od spodu popatrzą, sprawdzą hamulce. i na koniec powiedzą że ma Pan słaby ręczny lub luz na lewym drążku itp. ale stempelek wstawią. I pewnie każdy z nas ma takiego zaufanego dobrego diagnostę, więc nie róbmy szumu żeby samemu pod sobą nie kopać dołków.
Pomógł: 26 razy Dołączył: 09 Gru 2007 Posty: 587 Skąd: Civitas Kielcensis
Wysłany: Czw Gru 18, 2008 15:36
No "sorka" blue, ale skoro mowisz, ze dobry diagnosta to taki, ktory Ci podbije stempelek, gdy masz poł auta do roboty to dla mnie kompletnie nieporozumienie! Dla mnie "dobry" diagnosta to taki, który sprawdzi Ci porządnie auto, tak jak trzeba, a DOBRY kierowca to taki, który nie pozwoli sobie jechać na przegląd gdy ma pół auta do roboty!
Nie dziwne, ze dochodzi do tylu wypadków jak ludzie podchodza tak do stanu technicznego swojego auta!
Powodzenia
A dobrzy diagności to tacy którzy ogólnie sprawdzą samochód, czyli na trzęsarkę, od spodu popatrzą, sprawdzą hamulce. i na koniec powiedzą że ma Pan słaby ręczny lub luz na lewym drążku itp. ale stempelek wstawią
Cytat:
No "sorka" blue, ale skoro mowisz, ze dobry diagnosta to taki, ktory Ci podbije stempelek, gdy masz poł auta do roboty to dla mnie kompletnie nieporozumienie!
Dla ciebie słaby ręczny (który nawiasem mówiąc w aucie z automatyczna skrzynią nie jest prawie od niczego potrzebny) i luz na lewym drążku to pół auta do roboty
oprawca_1978 napisał/a:
Kasta diagnostów w naszym kraju jest totalnie zeświniona. To podobnie zepsuta mafia, jak kursanci ze szkół jazdy.
Pomógł: 2 razy Dołączył: 19 Maj 2008 Posty: 108 Skąd: Lublin
Wysłany: Czw Gru 18, 2008 19:53
W ostatnią sobotę pojechałem na stację diagnostyczną aby sprawdzić geometrię, zbieżność.
Na samym początku zostałem delikatnie poproszony o przepuszczenie 2 samochodów za mną bo oni tylko na przegląd - to będzie szybko ok
Moja kolej.
Tłumaczę że w dziurę wpadłem i kierownica krzywo i ciągnie w prawo mimo zmiany opon na zimowe.
Wjeżdżamy na szarpaki.
Diagnoza
Mało powietrza w prawym kole. Zamilkłem.
Dopompowali - pytam ile - szerokiej drogi uff chociaż tyle.
Luzów nie stwierdzili.
Stan bez zmian.
Pojechałem na następną.
Wprowadzili na szarpaki. Wyszarpali
Doagnoza
Coś się pewnie skrzywiło ale co??
Są luzy z prawej strony na tulei wahacza, ale małe.
Robimy zbierz czy Pan zrobi gdzieś te luzy i dopiero zbieżność bo wtedy i tak trzeba robić.
Ale to zależy do Pana - ja mogę robić.
To mówię że poczekam do wiosny i tak dużo nie jeżdżę.
A gość
Ale na zbieżności jest ponad 5% wytnie opony.
Powiedziałem że jak tak przyjadę po niedzieli.
Jak gość na szarpakach stwierdził że 5% LUDZIE.
Zapłaciłem 10zł
Nie bylo by problemu gdyby stacje diagnostyczne nie byly w prywatnych rekach,wiadomo ze jedzie sie na przeglad zeby go zdac i pojedziemy tam gdzie sie to uda i taka stacja ma wiekszy zysk.Poza tym po co diagnosta ma bezposredni kontakt z klientem w takiej sytuacji narazani jestesmy na wymuszanie lub mamy mozliwosc dawania lapowek.Diagnosci i tak nie sprawdzaja polowy zeczy ktore powinni bo nie sa na biezaca szkoleni do ciagle nowoczesniejszych aut.I po co na stacji mozliwosc ustawienia swiatel albo geometrii,to kolejna sytuacja w ktorej mozemy byc naciagnieci na nie potrzebna naprawe.Poza tym wydruki z urzadzen sa nie zrozumiale dla zwyklego kierowcy,a diagnosta moze w nich wyczytac co chce(czesto ze skutecznosci amortyzatorow).Przeglady to wielka lipa,ale nie tylko z winy diagnostow,ale i kierowcow,bo dla wiekszosci liczy sie ten stepel,a nie sprawne auto.
Pomógł: 47 razy Dołączył: 05 Mar 2008 Posty: 1080 Skąd: Częstochowa
Wysłany: Pią Gru 19, 2008 16:15
Nilbul napisał/a:
Wjeżdżamy na szarpaki.
Diagnoza
Mało powietrza w prawym kole.
Nie wiedziałem że do tego potrzebne są szarpaki.
Co do pana w drugiej stacji diagnostycznej to naprawdę niesamowity gość.
Zawsze byłem przekonany, że do sprawdzenia zbieżności potrzebne jest specjalne urządzenie a nie po raz kolejny szarpaki.
Przeszedł samego siebie.
_________________ Był --> Rover 400 1.6 LPG 1999
Jest --> Audi A4 Avant 1.8T LPG 1999
Pomógł: 2 razy Dołączył: 19 Maj 2008 Posty: 108 Skąd: Lublin
Wysłany: Pią Gru 19, 2008 20:52
Dlatego zwiałem.
Jak mi wylatuje że 5% ponad, a nawet go w koło nie obszedł tylko wyszedł z kanału.
Sorry.
Szukam dalej - szkoda tylko że sam tego nie mogę zrobić.
Heh, ja pare miesiecy temu pojechalem na stacje diagnostyczną sprawdzic hamulce i zawieszenie a co śmieszne to z przodu mialem jedno kolo 16/50/205 a drugie 15/55/185(zapasowe) i wszystko wyszlo dobrze(minimalne rozbieżności spowodowane innymi kołami z przodu), wydruk z komputera dostalem, a bylem przygotowany na to ze w koncu trzeba bedzie cos wymienic po 3 latach.
A co do badań technicznych to wolal bym zeby za te 100zł diagnosta naprawde sprawdzil samochod jak nalezy, a nie wbil pieczątke i następny. Oczywiscie za 100zł pieczatka sie nalezy, ale diagnosta moglby cos powiedziec o ogolnym stanie.
Kiedys bylem z kumplem i podjechal poldorfem tuz przed zamknieciem to diagnosta powiedzial ze jak zrobi bączka samochodem to mu podbije przeglad;] no i pieczatke mial;]
Pomógł: 115 razy Dołączył: 09 Kwi 2007 Posty: 1078
Wysłany: Pią Gru 19, 2008 22:57
funfel napisał/a:
...
A co do badań technicznych to wolal bym zeby za te 100zł diagnosta naprawde sprawdzil samochod jak nalezy, a nie wbil pieczątke i następny. Oczywiscie za 100zł pieczatka sie nalezy, ale diagnosta moglby cos powiedziec o ogolnym stanie..
A co gdyby diagnosta na końcu powiedział tak: "-Panie kierowco, przekroczył Pan normę tlenku azotu o 1.5% , wobec tego zatrzymujemy dowodzik aż usunie Pan usterkę."
To jest chyba najgorsze co może nas spotkać bo wtedy nie można już pojechać na inną stację, tylko bujać się z wymianą katalizatora, sond lambda i nie wiadomo czego jeszcze, bez pewności że się polepszy.
Wiadomo to tylko przykład, np w innych krajach powodem nieprzejścia przeglądu mogą być nawet świecące się kontrolki, np SRS lub ABS.
Kolego Nilbul. Możesz jednak nie mieć racji z tą zbieżnością. Większośc stacji jest wyposażona w system, gdzie po wjechaniu specjalny przyrząd pokazuje ustawienie geometrii zawieszenia. Ty myślałes, że tylko szarpaki, a tu było coś więcej. I może faktycznie te 5% miałeś.
A co gdyby diagnosta na końcu powiedział tak: "-Panie kierowco, przekroczył Pan normę tlenku azotu o 1.5% , wobec tego zatrzymujemy dowodzik aż usunie Pan usterkę."
To jest chyba najgorsze co może nas spotkać bo wtedy nie można już pojechać na inną stację, tylko bujać się z wymianą katalizatora, sond lambda i nie wiadomo czego jeszcze, bez pewności że się polepszy.
Wiadomo to tylko przykład, np w innych krajach powodem nieprzejścia przeglądu mogą być nawet świecące się kontrolki, np SRS lub ABS.
Ja jednak uważam, że w przypadku gdy coś nie tak z kontrolkami lub halo ze spalinami to auto nie powinno przeglądu przechodzić... Bije się w piersi, sam parę lat temu wyrzynałem z innego auta katalizator, ale to było dawno i nieprawda. Ale żeby było śmiesznie/tragicznie ani raz mi się nikt do spalin nie przyczepił - zawsze na przeglądzie padało - "w miarę są" a za autem chmura pogazowego smrodu. Ale pojawiają się jakieś przebłyski na szczęście - jak rejestrowałem MG to trzepali mnie z godzinę, ale nie udało im się nic znaleźć - satysfakcja bezcenna
Większośc stacji jest wyposażona w system, gdzie po wjechaniu specjalny przyrząd pokazuje ustawienie geometrii zawieszenia.
Tak.W zasadzie tylko zbieznosci(plyta poslizgowa lub podobnie)zwykle na jednym stanowisku z rolkami hamulc.A co do testu hamulcy na rolkach to test jest przeprowadzany przy ok.5km/h i w takiej sytuacji nawet nie wpelni skuteczne hamulce wygladaja dobrze,ten test ma na celu bardziej sprawdzenie roznicy sily ham. pomiedzy lewym i prawym kolem.
Pomógł: 115 razy Dołączył: 09 Kwi 2007 Posty: 1078
Wysłany: Pią Gru 19, 2008 23:47
Odnośnie zbieżności, to jednak muszą mieć jednak w rolkach bo kiedyś pojechałem na taką stację (znajomą) innym samochodem i diagnosta powiedział że mam zbieżność -8mm a nic do felg nie przyczepiał, więc musiało to być jakoś wbudowane w rolki.
Poźniej zmierzyłem już na przyrządzie takim co się przyczepia do felg i faktycznie była zaduża zbieżność.
To może rzeczywiście mają takie coś, ale to musi być dość niedokładne, ale w sumie im taka wystarczy bo oni nie muszą ustawiać zbieżności, tylko sprawdzają czy są duże odchyły a do tego dokładność nie jest konieczna. U mnie w robocie jest specjalna maszyna z czujnikami bezprzewodowymi na bluetooth przyczepianymi do każdego z kół.
Pomógł: 2 razy Dołączył: 19 Maj 2008 Posty: 108 Skąd: Lublin
Wysłany: Sob Gru 20, 2008 00:15
W takie cuda to nie uwierzę.
Jak na szarpakach mogą być jakieś czujniki - jeszcze do mierzenia.
Przecież to w sumie niestabilna płyta z blachy.
Żadnego punktu odniesienia.
Nawet choćby już to powinien jakieś dane klepnąć do komputera, że to R taki i taki.
Jedna wielka ściema.
Że tam jakiś diagnosta zwrócił uwagę na zbieżność jak wyszedł z kanału - może oponę cięło.
Ale nie z szarpaków
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum